111.png
  • 2.png
  • aaaaaaa.jpg
  • ffffhbhjkkl.jpg
  • na stone.jpg
  • noooo.jpg
  • strona główna 4.jpg
  • strona główna nr 1.jpg
  • strona główna nr 2.jpg
  • strona główna nr 3.jpg

Rozpoczęły się nasze działania w ramach innowacji pedagogicznej "Dawno temu na Mazurach". Naszym celem jest pokazanie uczniom, że tereny na których mieszkamy, to nie tylko piękne jeziora i lasy, ale również rdzenni mieszkańcy, władający mową inną niż nasza oraz ich bardzo trudne, a nawet dramatyczne losy.

We wtorek 1 października w Gminnej Bibliotece Publicznej w Jedwabnie uczestniczyliśmy w niezwykłym spotkaniu z rdzenną mieszkanką Mazur, panią Martą Matyszewską z Burdąga. Pani Marta urodziła się kilka lat przed wybuchem II wojny światowej. Razem ze swoją mamą, trzema siostrami i dziadkiem wiodła spokojne i w miarę dostatnie życie we wsi Małszewo. Dramat rodziny rozegrał się kiedy wojna miała się ku końcowi. W styczniu 1945 roku na tereny dawnych Prus Wschodnich weszli żołnierze radzieccy. Trudno sobie wyobrazić gehennę, jaką przeszli mieszkańcy tych ziem. Pani Marta opowiadała, że w dniu 21 stycznia 1945 roku razem z rodziną i sąsiadami uciekali przez las przed wojskiem. Niestety, nie udało się, gdyż w lesie, niedaleko miejsca, do którego jechali w trzy zaprzęgi konne, spotkał ich oddział wojska radzieckiego. Pani Marta, dziewięcioletnia wówczas dziewczynka, straciła wtedy całą swoją rodzinę i sąsiadów. Uratował się tylko dziadek małej Marty oraz postrzelona w biodro Marta. Dziadek, który powrócił rankiem na miejsce tragedii, odnalazł tam ranną ciężarną sąsiadkę i na saneczkach zawiózł ją do domu. Wrócił tam ponownie i zobaczył, że również jego wnuczka leży ranna na śniegu, w dwudziestostopniowym mrozie. Mała Marta doznała wtedy odmrożeń rąk i nóg. W pobliżu jej miejsca zamieszkania nie było lekarzy ani lekarstw, więc dziadek leczył Martę domowymi sposobami. Niestety, nie udało się uratować rąk i nóg...
Dziś Pani Marta mówi, że chyba tak miało być. Pomimo swojej niepełnosprawności patrzy w przyszłość optymistycznie. Jest przesympatyczną starszą panią, kochającą ludzi i świat.

Nasi uczniowie bardzo emocjonalnie odebrali opowieść Pani Marty. We wspólnej rozmowie doszli do wniosku, że ludzie czasem wyolbrzymiają swoje problemy, które w obliczu problemów Pani Marty Matyszewskiej są niczym. Jednogłośnie stwierdzili, że w życiu tak naprawdę najważniejsze jest zdrowie i bezpieczeństwo.

 

 

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje..

  
EU Cookie Directive plugin by www.channeldigital.co.uk